Wiedza, Edukacja wyższa, kariera

Most Recent Articles

Copywriter zgorzkniała bestia

Posted by on Sie 3, 2016 in Wiedza | 0 comments

Pisanie. Owo odkąd zawżdy nieodłączny żywioł w moim życiu. Odkąd regulaminów każdego z pomieszczeń w mieszkaniu, otóż to pół żartem pół serio, skończywszy na mini książkach dla przyjaciół. Lubię klasa zadziorny, ostrożnie cięty, mimo to zawsze na poziomie. Jestem obserwatorem rychło wychwytuję szczegóły, które od czasu do czasu stają się kluczowymi elementami w danym ‘tworze mojego pióra’ (?). Lubię bawić się słowami, manifestować szczegóły, w szałowy także myślący maniera oświetlać pewne tematy. O ile mogę pochwalić się czymś z czego jestem de facto dumna, owo ewidentnie jest to felieton na cześć mojego dawnego mieszkania. Schronienie nieco specyficzne, jako że znajdowało się w budynku, który zamieszkiwali sami studenci, łącznie w 12 mieszkań. Nie odchodziłam od momentu komputera na mocy pół dnia również w ten sposób oto wszystek zasłużył sobie na co najmniej połowę okolica. Nieopisana wesoły nastrój dodatkowo obligacja w ten plan dało mi to, że jako wiemy studenci lubią integracje, przede wszystkim tą co niemiara procentową. Historii z udziałem Naszym również wyrobów polmosowych było mnóstwo, i każda lepsza od chwili poprzedniej. W ten sposób oto dało Nam owo wszystkim płyta nie spośród fotografiami, niemniej jednak wspomnieniami, tudzież zobowiązanie i przeciwdziałanie jaki dostałam, był nie do opisania, nawet przeze mnie.

Więcej

Slogany – jak być elokwetnym, kilka powiedzeń na codzień

Posted by on Sie 3, 2016 in Wiedza | 0 comments

Lubię przygotowywać zabawne hasła, slogany teksty, przychodzi mi to niezwykle łatwo. Uwielbiam traktować notabene inteligentnego żartu, sumować raczej pazura i przyprawić owo elokwentnym słownictwem. Społeczność stają się jeszcze w wyższym stopniu wymagający również jeszcze czekają na więcej, musimy im ofiarować owo czego oczekują. Zaskoczyć ich, utkwić w ich wspomnienie, jednym zdaniem, żartem, nazwą, czy słowem. Ludność oczekują zwartego przekazu, inteligentnego z biglem plus fantazją. Czują się docenieniu także w jakiś sposób usatysfakcjonowani czego rezultatem jest sukces twórców. Nadto, mamy jeszcze to większe dyspozycja, jeszcze owo bardziej natężony menu również zapas narzędzi jakimi możemy się podawać, od chwili śmiesznych animacji, po zabawne piosenki i rymowane hasła. Gama jest po prawdzie szeroka, tudzież ziemia uprawna aż do popisu w dalszym ciągu rośnie.

Więcej

Wincenty Reklewski, Karol Parczewski, Brodziński cz2

Posted by on Sie 3, 2016 in Wiedza | 0 comments

Obowiązki profesora na Wydziale Nauk i Sztuk Pięknych UW wykonywał Brodziński do powstania listopadowego. Wykładał literaturę polską, stylistykę, estetykę i wymowę. Jego prelekcje cieszyły się niegasnącą popularnością, nie tylko ze względu na swoją treść, ale również dzięki podejściu Brodzińskiego, który był wyjątkowo serdecznym człowiekiem, rozumiejącym trudności studentów.
Powstanie było dla niego dużym przeżyciem. Ze łzami w oczach witał studentów, którzy brali udział w nocy listopadowej. Sam, podobnie jak oni, również wstąpił do Gwardii Narodowej, a w styczniu 1831 wraz z innymi profesorami UW sypał wały obronne na Pradze. W kwietniu tego roku wszedł
w skład komisji, która miała zreorganizować życie publiczne, natomiast w lipcu mianowano go wizytatorem generalnym szkół. W tym czasie Brodziński był aktywny również jako pisarz. Chętnie wypowiadał się, głównie w patriotycznych lirykach, odtwarzających nastroje powstańczej Warszawy. Po upadku powstania, kiedy uniwersytet został zamknięty, Brodziński został zwolniony. W pierwszych latach popowstaniowych odgrywał ważną rolę w opustoszałym mieście – redagował „Jutrzenkę” i „ Magazyn Powszechny”, pracował także nad artykułami do planowanego słownika obyczajów polskich i nad zbiorową edycją swych pism, która jednakże za życia autora się nie ukazała.

Więcej

Wincenty Reklewski, Karol Parczewski, Brodziński cz1

Posted by on Sie 3, 2016 in Wiedza | 0 comments

W tej kampanii zginęło wielu przyjaciół Brodzińskiego, między innymi Karol Parczewski
i Wincenty Reklewski. Porażka w roku 1812 i śmierć tych, których Kazimierz kochał, wszczepiła w niego zwątpienie w sensowność dalszej walki po stronie Francji, nie wierzył bowiem, że Napoleon wskrzesi Polskę. Coraz częściej zaczął też Brodziński przeżywać wyrzuty sumienia, że bierze udział w wojnie, która burzy spokój niewinnych ludzi. Kiedy został uwolniony z niewoli pruskiej, przebywał u rodziny
w Poznaniu i Swadzimiu, potem w Sulikowie nad Pilicą. Przeżywał wówczas okres załamania. Jednocześnie przyszła mu do głowy myśl, by znów zacząć pisać i utrzymywać się z tego. W maju 1814 roku wyjechał do Warszawy, gdzie udało mu się w szybkim tempie osiągnąć szczyt kariery. W tym czasie pobierał jeszcze żołd, ale w 1815 roku otrzymał zwolnienie ze służby wojskowej.
W Warszawie początkowo był zastępcą kancelisty w Komisji Oświecenia, pracował jako bezpłatny adiunkt, następnie płatny sekretarz sekcji administracyjnej w Komisji Spraw Wewnętrznych. Należał wtedy do loży masońskiej Świątynia Izis. Był poetą tejże loży i w swych mnogich utworach, pisanych w duchu wolnomularstwa, głosił humanitaryzm, walkę z przesądami i solidarność braci masonów. Chwalił również jej wybitnych członków, między innymi Kubicza i Osińskiego, dzięki pomocy którego został sekretarzem w dyrekcji Teatru Narodowego. Kazimierz publikował w tym czasie również utwory brata Andrzeja, na przykład jego przekład Dziewicy Orleańskiej, a Wincentemu Reklewskiemu poświęcił wspomnienie w „Pamiętniku Warszawskim”, pamiętając o wpływie, jaki obaj panowie wywarli na jego życie i twórczość.
Pierwszy sukces literacki przyniosła mu w 1814 roku elegia Na wprowadzenie zwłok księcia Józefa Poniatowskiego.
W czasie pobytu w Warszawie, Kazimierz Brodziński zajmował się samokształceniem. Czytał dzieła braci Schleglów, pani de Staël i J. G. Herdera. W 1818 roku opublikował w „Pamiętniku Warszawskim” rozprawę O klasyczności i romantyczności tudzież o duchu poezji polskiej, stawiającą pytanie: w jakim kierunku ma iść rozwój literatury w kraju – klasycyzmu czy romantyzmu ? Sukcesy literackie i krytycznoliterackie Brodzińskiego sprawiły, że w 1821 roku dostąpił zaszczytnego miana członka Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Oprócz tego wyróżnienia, spotkał go jeszcze jeden zaszczyt –
w 1822 roku został profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Warszawskiego, a w 1826 – zwyczajnym. Udało mu się podołać tej pracy, gdyż posiadał praktykę w tym zawodzie: w latach 1818 – 22 uczył stylu
i literatury polskiej w konwikcie i seminarium pijarskim na Żoliborzu, a od 1818 do 1820 roku dawał lekcje w szkole wojewódzkiej tegoż zgromadzenia. W 1826 roku ożenił się z Wiktorią Holly.

Więcej

Przenikanie kultur – Jacek Brodziński, Franciszki z Radziszowkich

Posted by on Sie 3, 2016 in Wiedza | 0 comments

Kazimierz urodził się 8 marca 1791 roku, jako jedno z pięciorga dzieci Jacka Brodzińskiego i Franciszki z Radzikowskich. Jak sam przyznaje we Wspomnieniach mojej młodości, był chorowity i chudy, dlatego nie wróżono mu długiego życia. Wbrew przepowiedniom, Kazimierz nie zmarł jako dziecko, a jeden z doktorów, którzy zapewniali Franciszkę, że jej syn wkrótce ją opuści, sam zmarł kilka tygodni później. Wiejskie kobiety opowiadały Brodzińskiemu, że z powodu tej słabości, Franciszka nie kochała go zbytnio. Sam niestety nie pamiętał stosunku matki do siebie, gdyż w roku 1794, gdy miał trzy lata, zmarła.
Jako że ojciec sam nie mógł sobie dać rady z wychowywaniem dzieci – Honoraty, Andrzeja, Stanisława, Kazimierza i Piotra, postanowił się ożenić. Jego druga żona – Anna Fichhauzern, początkowo była skromną i pokorną dziewczyną, ale wnet „(…) stała się pysznym aniołem i cały dom w piekło zamieniła (…). W przeciągu kilkunastu lat stała się strachem nie tylko domu, ale całej wsi” . Była przekleństwem dla dużo starszego od siebie, nieco powolnego męża, a dla jego dzieci niemalże baśniową złą macochą. Codziennie powtarzały się u Brodzińskich awantury, Anna groziła odejściem. W ten sposób stała się dla Brodzińskiego antywzorem matki. W trosce o wychowanie córki, nie mogąc liczyć na żonę, Jacek wysłał Honoratę do krewnych. Czterej bracia, z powodu młodego wieku, zmuszeni byli pozostać w Lipnicy Murowanej (gdzie rodzina Brodzińskich zamieszkała po śmierci Franciszki). Stanisław wkrótce zmarł, a pozostałymi chłopcami zaopiekowały się wieśniaczki. Kazimierz wspomina, że prawie nigdy nie rozmawiał z ojcem, a macocha traktowała go jak przedmiot. Z ochotą więc uciekał z braćmi na wieś, gdzie spotykał się z dobrocią i bezinteresownością ludzi, gdzie uczono go szanowania każdego człowieka. Chłopiec czuł się wolny, nikt go nie pilnował, mógł więc swobodnie „używać świata”. Ten okres życia Brodzińskiego znacząco wpłynął na jego twórczość. We Wspomnieniach… mówi do córki, która jest ich adresatką: „(…) muszę ci tę siełankę mojego życia opisać. Miała ona wielki wpływ na mój los i na mój charakter” Wieś, dzięki zachowywaniu prastarych obrzędów, specyficznemu klimatowi i stosunkom panującym między mieszkańcami, wywarła duży wpływ na twórczość Brodzińskiego, a elementy tej tradycji i kultury przeniknęły do dzieł Brodzińskiego, zwłaszcza do sielanek, dumek, a nawet elegii (Żal matki).

Więcej

Struktura tekstów – konotacja, kontrwartość, tekst czytelny

Posted by on Sie 3, 2016 in Wiedza | 0 comments

WARTOŚCIOWANIE

pierwsi badacze opowiadania chcieli ujrzeć wszystkie opowiadania świata w jednej i tej samej strukturze. Najpierw myśleli, że z każdego opow. wydobędą wspólny model, a później z nich uczynią wielką strukturę narracyjną, którą następnie (dla sprawdzenia) nałożą na pierwsze lepsze opow. Ale tekst traci wtedy swą odmienność..

Jak więc ustalić wartość teksu? Zrównywać je i porównywać do jakiegoś IDEAŁU? Czy pozwolić mu na „niezależność”?

Nasza literatura naznaczona jest, podtrzymywanym przez literackie instytucje, bezlitosnym rozbratem między wytwórca i użytkownikiem tekstu, właścicielem i klientem, autorem i czytelnikiem.

!Czytelnik ów jest pogrążony w swego rodzaju bezczynności, nieprzechodniości; zamiast w pełni zachwycać się grą signifiants i rozkoszować się pisaniem, może jedynie cieszyć się ograniczoną wolnością przyjmowania bądź odrzucania tekstu: literatura staje się wówczas jedynie referendum.!!
Dlatego naprzeciw tekstu pisanego zostaje ustanowiona jego kontrwartość, wartość negatywna, reaktywna – to, co można przeczytać, a czego nie można napisać : czytelnie. Klasycznym nazywamy każdy tekst czytelny.

INTERPRETACJA

Byc może nie da się nic powiedzieć o tekstach pisalnych. Gdzie on w ogóle jest?
Tekst pisalny jest wieczną teraźniejszością, na której nie moze się opierać żadna mowa ciągła (przekształcajaca go nieodwołanie w przeszłość), tekst pisalny to my w trakcie pisania!!!
To, co pisalne to powieściowość bez powieści, poezja bez wiersza, wytwarzanie bez wytworów.

A teksty czytelne? To wytwory (a nie wytwarzanie), kształtujące ogromną masę naszej literatury
Jak ja na nowo zróżnicować? -> poprzez INTERPRETACJĘ!

Interpretować txt to nie tyle nadawać mu sens, co – przeciwnie- oceniać, z jakiej mnogości został on ukształtowany

Interpretacja to nie nadawanie kilku sensów, ale chodzi o afirmację istnienia samej mnogości, które nie jest istnieniem prawdy lub istnieniem tego, co prawdopodobne lub nawet możliwe. Ale ta afirmacja nie jest łatwa- bo nic nie istnieje poza tekstem, tym samym też nie istnieje c a ł o ś ć tekstu (która stałaby się źródłem jakiegoś wewnętrznego porządku).

KONOTACJA: PRZECIWKO

istnieje kryterium oceny, za pomocą którego można uchwycić jedynie niewielką cząstkę mnogości -> konotacja.
Def. Konotacji wg Hjelmsleva – konotacja to sens wtórny, którego signifiant sam jest zbudowany ze znaku lub systemu pierwotnego znaczenia, będącego denotacją: jeśli W jest wyrażanie, T treść, a R ich wzajemna relacja, tworząca znak, to formuła konotacji brzmi (WRT) R T

O konotacji nie mówi się dobrze -nigdy nie dała się ona podporządkować jakiejkolwiek typologii tekstów.

ZA KONOTACJA, MIMO WSZYTSKO

krytyka konotacji jest słuszna tylko połowicznie; nie liczy się ona z typologią tekstów (typologia ta ma fundamentalne znaczenie: żaden txt nie będzie mógł istnieć, zanim nie zostanie sklasyfikowany według swojej wartości), jeśli bowiem istnieją txty czytelne, to powinny one posiadać jakiś szczególny porządek sensu, oparty na konotacji. Dlatego też uniwersalne unieważnienie konotacji prowadzi do zniesienia zróżnicowanej wartości tekstów, do utraty typologicznego narzędzia.

Konotacja umożliwia dostęp do polisemii txtu klasycznego, do owej ograniczonej mnogości, na której opiera się txt klasyczny (nie jest pewne czy istnieją konotację w txcie nowoczesnym)

„Czym zatem jest konotacja?” [cytat z txtu 🙂 – szkoda, że pojawia się dopiero po tych powyższych, zawiłych dywagacjach… ach ci poststrukuraliści..]

Zgodnie z def. Jest to określenie, relacja, anafora, cecha, która odnosi się do wzmianek poprzednich, następnych czy zewnętrznych, do innych miejsc txtu ( lub do innego txtu)

np.:
-pod względem topicznym konotacje są znaczeniami, które nie tkwią ani w słowniku, ani w gramatyce języka, którego zapisem jest txt.
-pod wzgl. analitycznym konotacja jest określana na obszarze dwóch przestrzeni : p. sekwencyjnej uporządkowanego następstwa, przestrzeni podlegającej następstwu zdań , kiedy to znaczenie mnoży się dzięki jego przeszczepianiu, oraz przestrzeni zbiorczej, pewnych miejsc txtu wchodzących w relacje współzależności z innymi, zewnętrznymi wobec danego txtu znaczeniami i kształtujących za pomocą tych drugich swego rodzaju mgławice signifies.
-pod wzgl funkcjonalnym konotacja, wytwarzając z zasady podwójne znacznie, zakłóca czystość komunikacji; jest to samowolny, starannie wypracowany, wprowadzony w fikcyjny dialog autora i czytelnika „szum”, czyli pewna kontr-komunikacja
-pod wzgl strukturalnym- istnienie denotacji i konotacji pozwala txtowi funkcjonować w postaci gry, w trakcie której jeden system odsyła do drugiego zgodnie z potrzebą pewnej i l u z j i.
-pod wzgl ideologicznym- owa gra przynosi tę korzyść, że zapewnia txtowi klasycznemu pewną n i e w i n n o ś ć

denotacja- „stare, przebiegłe, czujne i teatralne bóstwo wyznaczone do reprezentowania zbiorowej niewinności języka”

Więcej

„Maj” Karel Hynek Macha – streszczenie cz4

Posted by on Sie 3, 2016 in Wiedza | 0 comments

Budzi się dzień. Z daleka śpieszy tłum, żeby zobaczyć zbrodniarza. Nieszczęśnik idzie wolno ze spuszczonymi oczami. Załzawionym okiem patrzy na to wszystko, z czym przyjdzie mu się rozstać (łąki, lasy, jeziora). Mówi do obłoczków, by pozdrowiły jego jedyną matkę i mogiłę – ziemię. Chciał też coś powiedzieć o zapłakanej dziewczynie, ale łzy spłynęły mu po twarzy. Kat czeka z mieczem, więzień obnażył swą szyję. Do zimie, jego matki spływa jego krew, koło łamie kończyny, tłum długo wpatruje się w trupa.
Głos synogarlicy namawia: Vilemie, Vilemie.
Intermezzo II: po lesie płynie szept, stłumiony jęk: Wódz wasz zginął.
IV: Minął maj, czas miłości, przyszło lato, jesień, zima i znów nastała wiosna. Minęło siedem lat. Narrator jedzie na koniu lasem, mija pagórek na którym zginał Vilem. Rozlega się płacz sów, łkanie wiatru. Narrator wpadł w przerażenie, rozpytywał w miasteczku o trupa i tym sposobem poznaliśmy tą jakże smutna ( i inną od wszystkich romantycznym) historię. Narrator poszedł na ów pagórek, znów był maj, czas miłości. Siedział tam, aż na niebo wzeszła Luna i z jego oczu popłynęły łzy, ponieważ zdał sobie sprawę z tego, że jego życie również przeminie (Czas mojej młodości – jak tych wierszy czas- to maj). Synagorlicy głos nakłania: „Hynku, Vilemie, Jarmilo!”.

Więcej